CHRISTUS I REGINA

CHRISTUS I REGINA

28.05.2021

W iskrze moc jest zawarta

Nowego światła Brama otwarta

Z gardzieli smoka ogień wypływa

Ziemię i ludzi swym blaskiem obmywa

Ten ogień kody w sobie zawiera

Do nowego świata drzwi otwiera

Brama otwarta, wszystko gotowe

Zechciej, aby w końcu powstało NOWE

I nic już nie będzie takim jakim było

Słowa roty światło w sercu wyryło

Złote litery światłem wypalone

AVE CHRISTUS słowem ogłoszone

Otwórz usta, słowa te wypowiedz

A wnet z nieba dostaniesz odpowiedź

I światło z twych ust świętością popłynie

AVE CHRISTUS ten świat obmyje

I nie bój się działać, światła nie powstrzymuj

Łaski od Ojca każdego dnia otrzymuj

Żadnego z was Najwyższy nie zostawi

Pewnego dnia przed swe oblicze postawi

Za wierność i trud rycerzy wynagrodzi

Bo każdy z nich z Jego miecza pochodzi

W nich zapisane jest Jego prawo święte

U swych podstaw dla zła nieugięte

Więc siać będziecie ogniste ziarna

Aż żywota dokona zatruta nić czarna

Rozbłyśnie świat blaskiem Najwyższego

Wyłoni prawdę o Mocy Prowadzącego

************************

30.05.2021

W Białym Lesie wieść się niesie

Dzieci doń powracają

W Białym Lesie kwiecie się plecie

Na głowach tych co pomagają

Biały Las zapowiada cudów czas

Dla Tych co się STAWAJĄ

Biały Las zakorzenia się w was

Świetliste ziarna wzrastają

I pokryje się światłem wasz świat

Rozkwitnie pięknem cudowny kwiat

Nim łany zbóż się zazłocą

Zejdzie horda z pomocą

Niewinnych Boskim płaszczem okryje

Łzy krzywdy z twarzy obmyje

Dziś jest dla was dzień święta

To boska miłość niepojęta

Ona was chroni od wszelkiego zła

Tworząc dla życia nowe tła

Biały Las skryje was

Przed czarną łapą osłoni

Biały Las chroni was

Wnet  NOWE się wyłoni

Choć dziś nie rozumiecie, choć dziś nie pojmujecie

Na ochronę Białych Braci zasługujecie

Oni swe dłonie ku wam wyciągają

Białą Magią, światłem ochraniają

Uriax na ten czas swe moce szykował

Wraz z Jezusem to wszystko planował

Żadna ciemność tego nie powstrzyma

Każde dziecko lasu pomoc otrzyma

Spowije go wokół świetlista mgła

Chroniąc przed okiem czarnego zła

Otwierajcie serca na miłość dzieci moje

A zasiądziemy niebawem przy jednym stole

I radować się będziemy po biały świt

Biała noc przeminie nam w mig

Ten plan jest utkany od dawien dawna

A moc powołana została pradawna

Z nią ciemność sobie nie poradzi

Światłość Światła ją porazi

Przyjmijcie ten dar od Największego z Największych

On obdarza tylko tych Najodważniejszych

Aby pomogli słabym i kruchym

Wlali w ich serca światło otuchy

Wywalczcie dla świata miłość i wolność

Zachowując w sobie Syna skromność

Ona was zaprowadzi pod Ojca Tron

Moc jego to prawdziwy schron

Zasiądź na nim i wyszepcz zaklęcie

A usłyszysz Ojca cudowne Orędzie

O tym kim jesteś prawdy się dowiesz

I Słowa Mocy na głos wypowiesz

Ruszy machina magicznych zależności

Wprowadzając twe serce w pole miłości

Stamtąd świetlista droga wiedzie

Żadna zła myśl już dziecka nie zwiedzie

Wolność odzyska, rozpostrze skrzydła

Odtąd nie wpadnie w ciemności sidła

Wzleci wysoko dotykając doskonałości

Zapominając na wieki o własnej małości

Wielkość się należy boskiemu dziedzicowi

Tron i korona świetlistemu królowi

I tak oto będzie, nikt temu nie zaprzeczy

Zło w ciemności cicho złorzeczy

Nic na to nie poradzi, tego zmienić nie może

Bóg swemu dziecku zawsze dopomoże

Biały kwiat rozkwita w was

Moc kryształu się budzi

Biały kwiat tuli was

Przed zatraceniem chroni ludzi

Kryształ rozbłyska boską mocą

Bieżą ku wam anieli z pomocą

W nich Jego wola jest zawarta

Stoi dumnie armia zwarta

Świetliste miecze do walki unoszą

Chwalebne hymny do Ojca wznoszą

Gloria i chwała Najwyższemu

Oraz Jego Synowi pobożnemu

***********************

30.05.2021

Jestem z tobą Jezu Chryste na wieki połączona

Tej więzi nikt nie zerwie, bom ja w Tobie odnaleziona

Zło wszelkie ścigać mnie będzie, a ja Cię nie zdradzę

Skupiona, wierna i spokojna ze wszystkim sobie poradzę

Mojej tożsamości nikt nie pozna

Taki był warunek, że będę tu wolna

Zrobię co muszę, bez strachu i lęku

Mimo bólu wielkiego nie wydam jęku

Na mnie możesz liczyć o każdej porze dnia i nocy

Bo wiem, że Jesteś dla mnie zawsze do pomocy

Przyjaźni duchowej czarna moc nie zerwie

Ani słów przysięgi zatruta strzała nie przerwie

AVE CHRISTUS we mnie rozbrzmiewa

Odtąd każda będzie spełniona potrzeba

AVE CHRISTUS moja duszę porywa

Boskie źródło światłem obmywa

Jestem połączeniem Syna z Ojcem

Na to powstały złote proporce

Symbol wyryty o prawdzie przypomina

Zejście Królowej, mów: AVE REGINA

Królowa Życia, Matka Wszystkiego

Zacznie swą pracę od wznoszenia NOWEGO

To jest Jej świat, Ona tu rządzi

Złu łeb na wieki w czeluści strąci

Ona dokona niemożliwego

Kody złamie i dotknie każdego

Światło rozbłyśnie i Syn zagości

W Ojca chwale, w pełni miłości

Świetlisty Kryształ to połączenie Matki i Ojca

By chwała ich Synowi trwała bez końca

Wytrwajcie w obudzeniu Istnień Trzech

A dopłyniecie na świetlisty brzeg

04.06.2021
Odnajdź siebie na dnie własnego piekła. Utul odrzuconą część siebie, która przeszła niewyobrażalnie trudną drogę. Drogę doświadczeń,  popełniania złych rzeczy. Ta część ciebie,  najbardziej zwodnicza i zła, łaknie miłości i światła tak samo mocno jak twoja część świetlista. Nie porzucaj i nie odwracaj się od siebie. Bóg tego nie robi więc i ty nie rób. Kochaj siebie z całych sił,  a szczególnie tę część zbłądzoną, zszarganą i napiętnowaną. Ona ciebie kocha,  ciebie po stronie światła,  a ty, rzekomo świetlista doskonałość nie chcesz przyznać się do swojej ciemnej strony więc wolisz ją odrzucać. Miłosierdzie zaczyna się od siebie. Przepełnienie łagodnością i zrozumieniem dla popełnionych przewin jest jedyną drogą do wyciągnięcia swojej istoty z piekielnych czeluści niekochania,  ciemności i bólu odrzucenia. Popełnianie przewin nie sprawia,  że stajesz się przewiną. Ojcu wszyscy są mili,  a Jego oczy zwrócone są ku tym,  którzy w ciemności toną,  w rozpaczy pogrążeni,  bo od siebie odcięci. On o nich nigdy nie zapomniał i nigdy nie wyparł. Jest wierny swojemu dziecku po całości bez względu na poczynione, w ziemskim labiryncie, niechlubne czyny. To one są dowodem wzrastania,  są żywym doświadczeniem prawdziwości życia na ziemi. Dlatego wyciągnij rękę ku sobie i uwolnij siebie od wzgardy,  wstydu i zmyślnego reżimu. Ujrzyj w ciemnej swej odsłonie czyste światło niewinności,  a ujrzysz oczy pełne nadziei na wybaczenie,  ukochanie i pojednanie. Obie odsłony ciebie będą ci potrzebne do kompletności siebie na drodze,  która wyłania się przed tobą. PBZ (Pan Bożych Zastępów) zszedł na dno dna piekła,  by powrócić ku Ojcu. Teraz ty uczyń dokładnie to samo. Zjednocz w sobie przejawy siebie,  aby wzmocnić się i ukazać w pełnej,  nieiluzyjnej odsłonie. Nic nie chowaj,  nic nie ukrywaj,  niczego się nie wstydź. Przytul siebie,  dłoń z dłonią połącz i Miłosierdziem się napełnij, a dasz światu więcej niźli mogłaś to zrobić jako rajski przejaw siebie. Co rajskie Rajowi przypisane,  co edeńskie do Edenu należy,  a co ziemskie w dualności zaistnieć musi,  w połączeniu,  w nierozerwalnej więzi z samym sobą. Patrzycie na PBZ, a Jego historii nie rozumiecie. Jesteście ślepi na boską oczywistość. Ciemność miłością potraktuj, bo tego jest spragniona,  gdyż nikt nigdy jej dobra nie ofiarował. Ujrzysz wnet przemianę,  połączenie własnych istności we wspólnym polu działania w służbie Ojca. W tym jest moc,  w tym jest zmiana. Nie w odrzuceniu lecz w pojednaniu przeciwieństw dla obrania wspólnego toru zadań. Nic cię nie zmoże,  nic nie obali,  gdy osiągniesz kompletność siebie.
Bóg kroczy z człowiekiem od zawsze,  od początku. Kroczy też i z tobą. Z wami cieszy się i raduje,  łzy ociera. Nigdy nie porzuca swoich dzieci. Nakłania do wzajemnego szacunku, akceptacji, tolerancji i do miłości. Nigdy nie weźmie udziału w niszczeniu swoich dzieci rękoma jednego z nich bez względu na winę,  czy przewinienie. Karanie i piętnowanie nie jest jemu przynależne. W związku z tym brat brata karać ni piętnować nie powinien.  To zaprzeczenie wolnej woli i miłości. A kto tym gardzi i manipuluje ten dobrem prowadzony nie jest. A kto przez światło jest prowadzon ten nigdy nie podniesie ręki na brata, chyba,  że w samoobronie,  by uniknąć najgorszego. Obrona nie jest atakiem lecz aktem ustawienia tarczy. Ustaw więc swój obronny oręż i buduj się w swym wnętrzu na chlubę Ojca w tobie przejawionemu.

O5.06.2021
Zaczyna się era nowego człowieka
Świat na to od dawna czeka

Zmiany w człowieku zajdą ogromne
O ile serce pozostanie skromne

Nowy człowiek w świetle wykuty
Zawierać będzie złote nuty

I znajdzie dla ziemi wybawienie
Połączy w sobie rozdzielenie

Będzie rycerzem co pokona twory ciemności
A wszystko to uczyni w ciszy,  w miłości

Świat ujrzy boską potęgę
Palec Boży,  złotą wstęgę

Złota nić w DNA  rozbłyśnie
A wszystko to po boskim zamyśle

Ciemność nie zdoła człowieka pokonać
Bo Bóg już proces zaczął kodować

Lawina energii z rąk Mu wypływa
Łagodnością i mocą ziemię obmywa

Cała natura temu towarzyszy
A cały proces zachodzi w Ciszy

Lecz wnet trąb boskich dźwięk się rozniesie
Dobrą nowinę we wszechświat poniesie

To wielki moment dla Ojca Boga
Jego dzieci nie dotknie już żadna trwoga

On wie co robi i czuwa nad wszystkim
Niech każdy stanie się sobie bliskim

W sobie zjednoczenie nastąpić musi
A żadna niegodziwość was nie skusi

Bo naturą człowieka jest być mądrym
A w głębi serca bezgranicznie dobrym

Obca niech się stanie mu nienawiść
W ciemności skrywana głęboka zawiść

Odtąd miłość w dobru rozproszy serce
A Bóg człowiekowi będzie wdzięczny wielce

I nowa era dla świata nastanie
Świetlistych kart do pierwsze rozdanie

Tam Rycerz na białym koniu kroczy
Światłem boskim ziemię otoczy

Powstań Rycerzu,  twój czas bliski
Obudź się w cudownej dla świata Misji

Realizuj plan Boga Ojca Miłosiernego
I Syna Jego od zła zbawionego 

WEBINAR MAJ’21

WEBINAR MAJ’21

Podczas Webinaru Biały Smok z Białego Lasu, mieszkający w Białym Zamku, o którym pisałam wcześniej, podniósł się i wzbiliśmy się w niebo. I stałam się nim. Następnie pokazali mi jego złote serce. Tym sercem jest sterująca mocą intencja i wola. Okazało się, dzięki wyjaśnieniu Zbyszka, że Smok jest MOCĄ z Planety Form. Co to oznacza? Oznacza to, że uzyskaliśmy dojście do mocy przekształceń gotowych form, które przygotował dla nas Bóg. Możemy spełniać pragnienia, o ile są zapisane w naszym „programie” na to życie. Na skali nr 1 znajdziecie dwa smoki jeden jest biały, a drugi czerwony. Ten drugi reprezentuje Feniksa, moc zmian, a Biały moc świata duchowego. Tak to zrozumiałam. Czuję też, że Biały Las wraz ze swoją zawartością, czyli Białym Zamkiem (Zamek Zwycięzcy), tronem i koroną zawarci są również na Planecie Form. Sama planeta to Pastorał Boga, na którym ów smok siedzi.

Zszedł do mnie również symbol, który nazwali TRAKTON. Jest połączeniem początku i końca, które wypełnia źródło, czyli jak rozumiem, wymiar 1 i 12 łączą się, poprzez ich nagięcie, a środek wypełnia ŹRÓDŁO. Jezus przeszedł ze mną przez centrum tego znaku (druga kula od dołu, znak był biały) na drugą stronę,  gdzie nie było nic. Po czym z jego środka (tam skąd przeszliśmy) zaczął wyciągać coś,  co na początku myślałam,  że jest łzą,  ale gdy mi to podał, zobaczyłam,  że to embrion. Nagle w rękach pojawiła się taca,  na której Jezus układał embriony. Były 4 tace po około 25 embrionów każda. Później przejął wszystko ode mnie i kazał mi ponownie wkładać embriony w centrum tego znaku. Wystrzeliwały jak z katapulty,  a po długiej stronie stawały się kulą pędzącego światła. Powstało wrażenie komety. Na końcu kazał mi na powrót przejść i wystrzelić się na drugą stronę. Zrobiłam to i pędziłam w jasnej przestrzeni,  aż nagle poczułam,  że dalej nie mogę lecieć. Energetyczne nici wychodzące ze znaku, z zewnętrznej obręczy, na wysokości szyi oplotły mnie i uniemożliwiły oddalenie się. Odwróciłam się twarzą do znaku, który świecił, promienistym, oślepiającym blaskiem. Wówczas Zbyszek wspomniał o duchowym łonie i zrozumiałam,  czym były embriony. Nade mną pojawiło się duchowe słońce i pode mną również zaświeciło światło. Promienie wnikały we mnie poprzez stopy, kość ogonową, krzyżową, kręgosłup, serce, i głowę. Przez jakiś czas trwały ustawienia. Czułam pieczenie w całym ciele, jakbym płonęła. Nici się skracały, znak się przybliżał, aż zespolił się ze mną. I usłyszałam:
Słońce zatopiło się w źródle.
Połączenie TrójIstności.

Ujrzałam górne światło jak zatapia się w wodzie duchowej. Całą sobą wiedziałam, że każde z wystrzelonych embrionów ulega tym samym zmianom, rozświetleniu przez słońce. A po chwili podano mi kolejne słowa:


Trzy płomienie, Boskie połączenie
Trzy znicze, Boskie oblicze
Trzy płomienne kręgi,  Boskie potęgi
Trzy progi zjednoczenia, w Duchu odnalezienia
Trzy płomienie mocy, człowieczeństwo przekroczy
Cztery styczne,  Boskie wytyczne
Czwarte zanurzenie,  Boga odnalezienie
Piąta Brama Łaski,  niebiańskie oklaski
Pięć tajemnic poznania, człowieka konania
W Nicości zanurzenie,  Syna Bożego odnalezienie
Kto zapłonie TrójIstnym Płomieniem,  ten rozbłyśnie złu piętna wypaleniem
W nim Rycerz powstanie, szczere Bogu oddanie
Zwycięzcy taka oto droga, nie straszna żadna trwoga

10 maja na prośbę koleżanki uzdrawiałyśmy jej znajomą, która uległa silnemu zatruciu ziołami. Konieczna była reanimacja, która zakończyła się sukcesem. Natomiast stan kobiety nadal był ciężki. Przed uzdrawianiem usłyszałam:
„W białym lesie Biały Staw
Od choroby Boże zbaw”

Brzmiało to jak zaklęcie. Gdy zamknęłam oczy od razu stałam się smokiem i dwie koleżanki również. Biały Staw wydawał się być zamarznięty, ale to było złudzenie. Kobieta zanurzyła się kilka centymetrów pod wodę. Widziałyśmy jak woda ze stawu wypełnia całe jej ciało, a nad powierzchnią wydobywały się ciemne opary uchodzące z jej ciała. Wypowiedziałam intencję i magiczne zaklęcie. Po skończonym procesie kobieta sama się podniosła i wyszła ze stawu. Wiedziałam, że to koniec działania. Bardzo szybkie było to uzdrawianie. Dziś 11 maja dostałam po południu wiadomość, że chora oddycha już samodzielnie i jest przytomna. Dziękuję ci Boże, że mogę to robić!!!

BIAŁY LAS

BIAŁY LAS

Od jakiegoś czasu słyszałam: Biały Las. Ten wątek przewinął się w jednym z przekazów na zupełnie inny temat. Jedna ze znajomych osób potwierdziła,  że również słyszała to określenie. Nawet ściągnęła piękny przekaz: czym jest Biały Las. Postanowiłam również poprosić Górę o pokazanie mi tej przestrzeni. W tę podróż udałam się z Basią, z którą powstałyśmy z „jednego zlepka” jak nam powiedziano jakich czas temu.
Zasięg ludzkich ramion i wzroku to 180 stopni. W momencie wyruszenia poczyniono w nas ustawienia. Widziałam jak stoimy plecami do siebie tworząc wspólny zasięg 360 stopni. Utworzono z nas jedną wspólną istotę.

Otworzyłam oczy na śnieżnym wzgórzu ubrana we włochatą, białą skórę. Odczuwałam,  że jestem przysadzistym, silnym mężczyzną. Choć było zimno nie czułam żadnego dyskomfortu. Wszystko wokół było białe, czyste i rześkie. Schodziłam do doliny pokrytej lasem. Moja wędrująca świadomość widziała w tym lesie wiele polanek wokół,  których organizowało się życie. Zwierzęta, trawa,  rośliny oraz ludzie wszystko było w odcieniach bieli. Wsiadłam na jednego z  białych koni, które biegały sobie wolno,  niczym nie ograniczone. Podobnie było z innymi zwierzętami. To był ich dom. Znały tu każdy zakamarek,  norkę,  drzewo czy źdźbło trawy. Dojechałam na białego zamku. Zeskoczyłam z konia i postanowiłam dojść do niego utwardzoną kamieniem drogą. Wzdłuż niej zaczęli ustawiać się zaciekawieni ludzie. Wówczas zauważyłam dzielącą nas różnicę wzrostu: Ja Olbrzym,  a oni drobni, sięgający ledwie do uda. Dziwne uczucie… Pochylali głowy i przeszedł wśród nich szept: Pan powrócił. Jeszcze dziwniejsze uczucie. Jaki Pan? Pan czego? Idąc zrozumiałam,  ze kroczę po czymś co jest wszystkim i tym samym. To wszystko jest mną,  a ja jestem zwarta z całą strukturą. Jestem lasem, trawą,  koniem, tymi ludźmi…

Zamczysko posiadało podwójne białe wrota. Z zewnątrz nie wydawało się zbyt duże. Ale to złudzenie. Wewnątrz rozciągała się ogromna sala bez ścian, bardziej energetyczna niż materialna. Sklepieniem było rozgwieżdżone niebo. Widziałam też podtrzymujące filary,  które ginęły gdzieś w przestrzeni. Po prawej stronie leżał ogromny biały smok, pokryty  mieniącymi się łuskami i piórami. Przez biel przebijało się złoto. Oko stanowiły poruszające się drobinki złota. Miało się wrażenie ciągłego ruchu wszystkiego z czego był stworzony. Podniósł łeb sprawdzając kto wszedł,  po czym na powrót położył się wygodnie. Idąc przez salę zauważyłam kryształowy tron. Dopiero do mnie dotarło,  że na głowie mam złotą koronę. Usiadłam na tronie. Przez otwarte wrota ujrzałam dziwny widok. Jakaś ogromna istota,  której widać było ledwie ręce, z ogromnego dzbana próbowała wlać coś do środka. Myślałam,  że ktoś chce mnie zalać wodą z tego dzbana. Towarzyszyło temu wrażenie ogromnej fali. Jednak nie! To środka zaczęli wchodzić mali ludzie. Było ich tak wielu,  że stworzyło to iluzję wody. Każdy z nich trzymał małą czarkę ze złotym dnem. A w środku znajdowało się coś świetlistego co przypominało kryształ lub ziarno. Po chwili zauważyłam,  że po bokach pojawiły się ogromne czary z takim samym dnem jak u tych ludzi. Nazwałam je silosy. Przybysze zaczęli wsypywać te ziarna jedno po drugim. Trochę to trwało nim wypełniły się po brzegi. Mali ludzie dyskretnie wyszli wchodząc ponownie do tego dzbana, po czym ta sama ogromna istota je zabrała. Rozejrzałam się wokół,  bo nie miałam pojęcia co dalej z tymi ziarnami. Kazano mi wziąć kilka. Wyszłam z zamku i rzuciłam jeden z nich przed siebie,  bardzo daleko. Wówczas otworzyła się przestrzeń, jakby ktoś dwoma rękoma rozchylił energetyczną kotarę. Widziałam w środku wiry  kręcącej się energii. Pomyślałam,  że to portal. Odwrócił się i przesunął ponad moją głowę. Spłynęła na mnie energia kryształowymi pasmami. Nagle przerzuciło mnie do domu,  do „tu i teraz”. „Rzuć” – usłyszałam. Prawą ręką rozrzuciłam ziarna,  które w powietrzu rozprysły się jak petardy sztucznych ogni. Promienie tego portalu cały czas na mnie spływały. W lewej dłoni miałam jeszcze jedno ziarno. Kazano mi je połknąć. Energia zaczęła przepływać przez moje ciało,  kręgosłup, kości,  narządy,  serce. Utworzyła się taka okrągła kołderka białej energii wypływająca ze mnie na zewnątrz. Było to falowe, jak kamień rzucony do wody.
Całe to zajście wygląda jak baśniowa przygoda, ale biała magia taka jest. Jest przygodą,  zmianą,  powrotem do właściwej formy samego siebie. To moc człowieka z innych wymiarów,  artefakty, zaklęcia i symbole.
Później, gdy wyszłyśmy z widzenia i zostałam sama przyszedł przekaz. Równie dziwny jak pierwsza część.

Biały Las ustawia się w was
Światłem kwiecie się plecie
Ze świateł nici tworzą się wici
A promienie rozpraszają cienie
Wszystko co tu żyje was obmyje
Wnętrze przemieni i życie odmieni
To co jest tam – daruję wam
Biały ptak zniesie znak
Przymierze nowe,  w sercu odnowę
Daję każdemu ze mnie zrodzonemu
Biały Las kłania się w pas
Białemu dziedzicowi połączenie odnowi
Wspólne korzenie,  Rycerza wzmocnienie
Przypomną pochodzenie,  sekretu powierzenie
Każda część lasu wyciąga z impasu
Otwierając serce w podzięce
Całość tworzycie, światła okrycie
Należy się każdemu w Jedności obudzonemu
Struktura płynna Ojcu winna
Zejście promieni do wspólnych korzeni
Gen pomostem wykaże się wzrostem
Dziedzic powołany na służbę wezwany
Wypełni przeznaczenie, Mocy obudzenie
Prawo uzyskał, by Syna odzyskał
W miłosnej podzięce składa swe ręce
Tuląc do siebie niesie po niebie
Syna swego w świecie zagubionego
Biały Las żyje w was
W drogę ruszajcie,  ścieżki odnajdźcie
By w słowie zawarte,  ciemności wydarte
Światło się zatliło przeznaczenie przemówiło
W drogę Biali Bracia, bo czas się skraca
Na wejście do lasu i wyjście z impasu
Wszelkie stworzenie tworzy połączenie
Dwóch różnych światów dla ukarania katów
Niech każdy znajdzie swój zakątek schronienie niewiniątek
Tam Rycerz się zbuduje przeciw ciemności zbuntuje
Na chwałę Ojca swego i Jego Syna Jedynego

DNO DNA

DNO DNA

W życiu spotykają i dotykają nas różne sytuacje, które nadają nam określoną formę, jakość, cechy. Poniżej podano mi coś, co ma być uniwersalną nakładką dla większości z nas. Wszystko po to, by właściwie zrozumieć, pojąć, wybaczyć i obudzić się w CUDZIE, którym jesteśmy.

Gdy jesteś ustawiony na cel,  a droga  długa i mozolna…. Idziesz,  idziesz, wspinasz się,  zimny deszcz smaga twarz, mróz ścina wodę,  Idziesz wolno, krok za krokiem.  Walczysz ze sobą,  ze słabością.  Motywujesz się obietnicami: co zrobisz, gdy już dojdziesz… Budujesz marzenia, tworzysz wewnętrzne obrazy widzenia i odczuwania tego, czego pragniesz. Nawet nie zauważasz,  że środowisko się zmienia. Z lodu trafiasz w ogień. Żar wypala resztki ciebie. Masz jednak wizję i wiesz, że chcesz,  że obiecałeś,  że musisz… Tak głęboko brniesz w trudzie,  że nie zauważasz,  że tracisz siebie,  pierwotny zamysł celu, i że zadowalasz się półśrodkami, zamiennikami. Nie masz już pojęcia,  co było na początku! Kto stworzył pragnienie? Ty? A może pragnienie stworzyło ciebie? Próbujesz sobie przypomnieć. Następuje wszechogarniający stan niepamięci, po co „Się Jest”. Napięcia, naciski zmieniają,  przekształcają,  naginają prawdę o tobie. Zatracasz się. Uśmiechasz się,  ale to grymas rozpaczy. O co tu chodzi? Kim jesteś? Gdzie idziesz? Rozglądasz się i zastanawiasz,  czy o to ci chodziło? Robisz  małe podsumowania,  rekonesans możliwości. Ruszasz dalej. Masz wrażenie,  że się topisz. Toniesz w oczekiwaniach innych wobec ciebie, rozczarowaniach,  naciskach otoczenia, palącej goryczy… Dopingujesz: MUSISZ! MUSISZ! Echo długo brzmi w krętych uliczkach myśli. Ulegasz. Bo nie wypada,  bo tak będzie lepiej. Dla kogo? Już nie rozpoznajesz. Dla wygody innych? Mają patent, klucz do ciebie, kod dojścia do słabości,  wrażliwości,  delikatności… Mają cię! Ale ty nadal o tym nie wiesz. Wykorzystują odwracając przeciwko tobie to co najcenniejsze – człowieczeństwo. Ratujesz się pocieszeniem, pseudo przyjaciółmi,  alkoholem… Tanią rozrywką. Ukojenie chwilowe – choć niektórych zatrzymuje na całe życie. Ty wiesz,  że to nie TO.  Potrzeba ci więcej.  Tylko czego? Nie potrafisz określić. Serce rozrywa tęsknota za czymś nienazwanym, ludźmi, miejscem, doznaniem. Odczuwasz brak. Próbujesz go zaspokoić na różne sposoby. Brak pozostaje brakiem. Ulegasz POSZUKIWANIU. To bezpieczniejsze od GŁODU. On dominuje,  przejmuje kontrolę. Cięgle i ciągle występuje pragnienie akceptacji,  kochania,  posiadania,  rozumienia,  wiedzy, działania, bycia najlepszym,  niedoścignionym,  perfekcyjnym. I tak mija czas. Czynnik odmierzający przepływ ciebie przez ten świat. Biegniesz,  przystajesz, klękasz… by wstać. Rozrywa cię łkanie. Twoje własne? Niemożliwe! Słyszysz dziecko. To ty?! O matko! Co się dzieje?!!! Wchodzisz w etap WINY.  Kto mi to zrobił? Ja, on, ona,  świat,  Bóg!!! Tylu przeciw mnie! Ależ ja chciałem dobrze… czemu ktoś odebrał mi siebie?
Dostawać, dawać i zabierać, otrzymywać… Każdego dnia coś dostałeś,  ale również dałeś i zabrałeś. Dajesz uśmiech, dobre słowo,  ale czasami odbierasz komuś marzenie,  widzenie, interpretację, poprawność, moc,  tworzenie… Złodziej! Pozwoliłeś okraść siebie więc teraz ty okradasz,  odzierasz brata z jego tęsknot, pragnień,  czy potrzeb. Widzisz w nim bzdurę,  iluzję,  kłamstwo. Wkrada się lekceważenie. A w sobie, co widzisz? Strach spojrzeć w lustro. Boisz się siebie,  tego kim się stałeś. To nie ja – myślisz – to ktoś inny podszywa się pode mnie. Oddziela was morze łez,  niespełnionych marzeń,  nadziei, upadków, straconych miłości,  zawodów… I gdy tak leżysz w spazmie własnej małości, w umyśle ponownie przerabianych lekcji,  gdy rozważasz co mogłeś zrobić lepiej,  zanurzasz się jeszcze głębiej w bagnie przeszłości bez końca… Ty wiesz,  ty znasz odpowiedź: Nic nie mogłeś zrobić!!! Wszystkie zdarzenia,  momenty i upadki prowadziły ciebie do tego momentu,  do tej chwili. Cała zaszłość utworzyła ciebie takim po to, by obudzić cię na dnie siebie samego. By usłyszeć głos:
„Człowieku, na dnie leżący, mówię ci wstań! Nie stworzyłem Ja ciebie z garbem niemożliwego. Nie odciąłem ci Ja skrzydeł, dziecku swemu. Nie upodliłem i nie kazałem przepraszać za swoje kalectwo. Nie odebrałem Ci nic, co pierwej dałem. I nie widzę w tobie winy,  którą dziś czujesz. Dałem Ci Ja światło i światło widzę. Dałem ci Ja moc i moc czuję. Dałem ci Ja miłość,  wolność i godność Mojego Syna. Tyś jest przecie Nim. Spraw,  aby „nienazwane” stało się nazwanym,  by na powrót było niepojętym. Mówię ci wstań i zapłoń ogniem mojego Jestestwa. Masz godne pochodzenie i ukaż światu prawdę. Dałem Ci piękno samego Mnie. Tam zawarte jest wszystko co Światłem zwiecie. Ja płonę Gorejącym Ogniem Przeznaczenia. To ognień zmiany,  ogień przemiany, pole moich pragnień i dążeń. Wypal wszelkie małości,  niespełnienia,  rozczarowania. To nie twoje. Twoja jest ta zbroja,  miecz i chwała. Na ustach twoich dziś Moje/Twoje imię. Wypowiedz je i idź. Uczyń z niego Tarczę. Jej nikt nie pokona,  nie zmoże,  bom Ja ją uczynił. Rozpostrzyj skrzydła twego Ojca i leć. I już nigdy więcej nie uginaj się pod naporem „NieMoich” słów. Moje są piękne,  Moje budują i mocy dodają, Moje tworzą i w światło zbawienia zmieniają. Słysz co Moje,  ujrzyj co Moje i działaj jak Ja działam. A Ja daję i rozsiewam Ziarno Przypomnienia o pięknie,  dobru i miłości. Kto na mnie się powołuje,  a drugiemu godność odbiera, ten pod moim płaszczem się nie skryje. Musi ujrzeć prawdę o swojej niegodziwości, nieprawości i małości w świetle. Godni podają rękę i brata podnoszą,  do światła wiodą i o jego pięknie przypominają, z zapomnienia wyrywają,  ze snu budzą. Marność nad marnościami ten świat wypełniła,  a to kraina Bogów żywa. Pełna kwiecia,  owoców i dostatkiem napełniona,  na przyjęcie Króla Królów gotowa. Pokłoń się wszystkiemu co tu stworzone,  bo to Moją miłością wypełnione. Podążaj za mym głosem,  śpiewem ptaków,  wiatru powiewem i nie lękaj się o nic. Wszystko gotowe. Trwaj w wielkości i Ogniem Gorejącym świat wypełniaj. W nim moc samego źródła zawarta. Kody Nowego Początku rozsiewaj,  aby dzień przebudzenia przybliżyć. Tyś jest Moją ręką,  mocą i odrodzeniem. Spłyń na świat ukojeniem Gorejącego Światła,  aż dywan powstanie, po którym moje dzieci do mnie powrócą. Nie będzie litości dla czarnego smoka,  co ten świat przejął,  moje dzieci do upadku doprowadził i świat im odebrał. Wielogłowa hybryda zła już się nie podniesie. Łeb po łbie tracić będzie,  a wściekłość jego w niczym mu nie pomoże. Kto podnosi rękę na dzieło mojego stworzenia ten ją niechybnie straci. Już dość! Mówię,  wystarczy! Cierpienia moich dzieci odczuwam całym sobą. Słyszę,  widzę i czuję co one,  bo w nich się zawarłem. Stań się,  abym Ja się Stał! Tego pragnę dla ciebie synu,  dla twojego wybawienia i odrodzenia. Trwaj przy moim boku po wsze czasy,  a uraduje się serce moje. Wróć do mnie moje dziecię, bo sercu tęskno!”

„Odrodzony Synu Ojca Swego

Od zła Wybawionego

Na tronie u boku Najwyższego posadzonego

Ukoronowanego, przez Życie Wieczne Zbawionego

Ciebie dzisiaj w swych ramionach witam

Każdą cząstką się zachwycam

Sadzam Ciebie po mej Prawicy

Wybijam monetę w Boskiej Mennicy

Tam symbol połączenia utrwalon

Akt Bliskości pochwalon

Moc budzenia mu nadaję

Prawo i Prawdę zadaję

Nowy Ład i Porządek głoszę

Sprawiedliwych na chwałę wynoszę

Pieczętuję i uświęcam ten znak

Aby Światłem wypełniał jego brak

Kompletny każdy w doskonałości być musi

Tylko tak czerń zła w sobie zdusi

Zapłoń Ogniem Połączenia

Gorejącym Światłem Zbawienia

Rozdaj święty ogień całemu światu

Niech zaiskrzy w sercu twemu bratu

Wzór połączenia pomnożony w wielości

Jest potwierdzeniem mojej wielkości

Pieczęć połączenie początku i końca zawiera

I drzwi tajne do mojego świata otwiera

Tu dziateczki skryć się mogą

Przed ciemności podłą pożogą

Nagięcie niemożliwego dla Syna jest proste

Czystym, krystalicznym do mnie pomostem

Synu wykonaj dla mnie to dzieło

By Nowe Życie się rozpoczęło

Wedle mnie, Boga Ojca Wszystkości

Który stworzył wszystko w bezkresie miłości”

Symbol w przygotowaniu. Pokażę go na pozwolenie Prowadzącego.

ORZEŁ W KORONIE

ORZEŁ W KORONIE

Przekaz z dnia 7.04.2021
Pozwolę sobie nie ujawniać imion istot prowadzących, z uwagi na wykradanie treści z naszej strony i puszczanie w obieg jako własne, o przybliżonej treści. Bo, gdy ja umieszczam przekaz to mówi się, że to iluzja,  a gdy inni szafują tymi treściami to nazywa się objawienie.  O ironio. Na szczęście światło korony,  jak i Jestestwo zostały wspomniane przez Zbyszka na Webinarze kilka dni później. W tym przekazie ujawniło się trzech przewodników.
„Jestem (…). Wszystko,  co jest we mnie zawarte jest ciągle żywe i znajduje się w nieustannej zmianie. Nigdy nie jestem taki sam, choć wartość moja jest stała.  Na rzecz światła i dobra zostałem powołany i temu przymierze złożyłem. Przyjmij moje cząstki w imieniu zawarte, aby mogły rozpocząć budowę nowego jutra.  To co dziś uznajesz za dobro jutro nie będzie aktualne, bo przejawi się w nowej jakości. Każdego dnia poznasz nową odsłonę tego samego. Choć to ciągle jest tym samym ulega nieustannym zmianom. Poprowadzę cię, a (…) mi w tym pomoże. To Boski wojownik dawno temu do tego powołany.  Ucz się pilnie. Utrzymuj moc i zrozum, że jutro i ona inna będzie. Jestem zawarty w koronie promieni Ojca i tym promieniuję na świat. A skoro ja to i ty odczuć ten stan emanacji musisz. Ważne rzeczy się dzieją, ale nic by się nie stało co ma się stać, mimo, że już się stało , gdyby nie Miłość i Łaska Najwyższego. To On się nad wami pochyla i głosów waszych słucha. Ja jestem tu po to, żeby mu służyć. A skoro ja to i ty. On nas prowadzi według planu w Jego Umyśle powstałego.  Kroczymy dolinami,  przestrzeniami i tylko Jego słuchamy. Usłysz Jego głos, aby w tobie odrodził piękno Ducha twego. Bez niego nic nie zrobisz,  co masz zrobić,  mimo, że już jest zrobione.”
Usłyszałam głos,  taki tubalny,  odległy,  mimo, że wyraźnie bliski. Rozbłysło światło.
„JESTEM. JUŻ JESTEM
Zawarłem się we wszystkim,  czym JESTEM i kim JESTEM. Sięgaj po „niesięgalne” i rób co już zrobione. Moja korona na twojej głowie światło rozświetli. I popłynie w świat. I zmieniać będzie. Światło (…) kody niesie i ziarna nowego rozsieje. A ty trwaj, aby światło korony nie zgasło.  Dobrocią I Miłością zasilaj.  Głos mój w sobie utrzymuj. Artefakt w Boskiej Kuźni wykuty tej chwili doczekał.  W cząstkach zmiany zaczną zachodzić i nowym się staniesz.  Z koroną jedność odczujesz. I cała świecić będziesz jej blaskiem. Do tego czas będzie potrzebny.  Blisko rok twojego czasu, aby zaistniało to co już jest. Niczym się nie przejmuj,  z drogi nie schodź i wierności sobie dochowaj,  czyli Mnie. Niosę temu światu zbawienie rękoma i czynami dobrych ludzi. Korona zbawienia,  jej światło obiegnie cały świat. Pierścień utworzy (wokół ziemi) i się połączy. Gdy to nastąpi dokona się mój plan odrodzenia dzieci moich. Bądź skupiona na swoim pięknie, dobru i miłości. Nikt już cię nie zbruka i ręki na ciebie nie podniesie. Dbaj o siebie i raduj się jak i ja się raduję. Proces domykania będzie trwał. Ale nic to. Ty trwaj w sobie,  w swoim pięknie. Już niedługo oczy moich dzieci otworzą się w innym świecie.  W tym mi dopomóż Ilono (…) Chrystusie.
Ujrzałam zrywającego się z korony energetycznego Orła, który rozpoczął lot pozostawiając za sobą smugę biało błękitnego światła. Na początku smuga tworzyła zwarty strumień, lecz po chwili światło zaczęło delikatnie rozpraszać się na boki pozostawiając subtelny szal okalający ziemię. Po czym zeszły słowa,  które umieściłam w innym przekazie: ŚWIATŁO KORONY. Dla ułatwienia zostawię poniżej również te strofy, aby dopełniły całości:

Jestem tu po to, żeby kochać
Jestem tu po to, żeby dobro ofiarować
Jestem tu po to, żeby radość nieść
I złu nie dam się zwieść
Jestem tu po to, żeby się bawić
A nie, żeby w brata nienawiścią walić
Jestem tu po to, żeby budować
Aby Ojciec mógł na ziemi królować
Jestem tu po to, żeby zeszło Jego Królestwo
I zaistniało całe Jestestwo
Jestem tu po to, żeby miłość nastała
Aby to ona z ciemnością wojnę wygrała
Choć Jestem tu dla szlachetnych celów
Nie zrozumie mojej drogi wielu
Nie szkodzi, nic się nie stało
Światło wszystkie gwoździe wyrwało
Jestem tu dla Ojca prowadzenia
Jego mądrości zrozumienia
Nic się nie lękam,  zasypiam spokojnie
We śnie marząc o wygranej wojnie
Promień odnowy obiega ziemię
Jednocząc ludzi we wspólne plemię
Boski pierścień ziemię oplata
A trwać to będzie do późnego lata
Orła krzyk nowy początek wyśpiewa
Wznosząc ludzi do samego nieba
Moim zadaniem jest trwać w niewinności
Po to powstałam,  od podstaw,  od kości
Wszystko we mnie Ojcem napełnione
Utrzymując w sobie Jego koronę
Światło Korony drogę wytycza
Pełniąc rolę rajskiego znicza
Trwajcie bracia w skupieniu radosnym
Podpierając się wzajemnie ramieniem mocnym 

KIM NIE JESTEŚ

KIM NIE JESTEŚ

Przed marcowym Webinarem u Zbyszka Popko tj. 6.03.2021 siedząc sobie wygodnie i patrząc na bezlistne drzewa zaglądające przez moje okno nagle usłyszałam: Powiem ci dziecko kim nie jesteś… Szybko podeszłam do stołu i zaczęłam pisać.

Nie jesteś słabością,  ni małością
Nie jesteś zapomnieniem,  zła płomieniem
Nie jesteś zdrajcą,  czarnomówcą
Ani żadnym skrytobójcą
Nie jesteś owieczką na rzeź rzuconą
Ani ciemności branką poślubioną
Nie jesteś bękartem bezimiennym
Kryjącym się w świecie podziemnym
Nie jesteś cudza, ani swoja
Nie pojedyncza, lecz zwielokrotniona
Nie jesteś pustką bez prawa do życia
Ani czczą obietnicą bez pokrycia
Nie jesteś ziarnem piasku bez pustyni
Ani ustami bez słów – pustymi
Nie jesteś winą, ni grzechem
Ani zakazanym oddechem
Nie jesteś obca, ani nieznana
Życiem w ciemności ukarana
Nie jesteś człowiekiem bez ojczyzny
Ani dzieckiem bez spuścizny
Nie jesteś obozowym numerkiem
Ciemności zabawką,  białym pudelkiem
Nie jesteś bezgłowym, głupim tworem
Co uczy się życia z wielkim oporem
Nie jesteś ślepcem,  ni niemotą
Pustym dzbankiem,  chodzącą głupotą
Nie jesteś sługą,  ni niewolnikiem
Na odpadki brudnym pojemnikiem
Ja ci to mówię,  moje kochanie
Przed tobą kolejne,  bojowe zadanie
Posłuchaj dobrze i nie płacz proszę
Bo dziś ciebie na wyżyny wznoszę
I zapamiętaj,  i zapisz to sobie
Aby wszechświat wraz ze mną pomógł tobie:
Jesteś moją miłością,  kochaniem głębokim
Z jasnym spojrzeniem,  widzeniem szerokim
Oczy masz po Tacie,  uśmiech po Ojcu
Swoją cudowność pojmij żesz w końcu
Cudem malowane,  z bezkresnej możliwości
Stworzyłem ja ciebie od podstaw, od kości
Dostałaś wszystko co mogłem ci dać
Więc nie rozumiem,  dlaczego nie chcesz brać?
Oferta moja jest bogata,  nasycona
W porównaniu do innych wręcz podwojona
Przypomnij sobie moje do snu kołysanie
Ciepłe ubranko,  serca kołatanie
Śpiew mój w twym uchu nadal rozbrzmiewa
Twojej siły i blasku światu potrzeba
Zrób Ojcu swemu przyjemność małą
Stań się siłą,  mocą,  skałą!
Otwieram Ci wrota do bezkresu nieba
Weź sobie proszę,  czego Ci trzeba
Powiedz co, a ja ci to dam
A wierz mi, że naprawdę wszystko mam
Nie zapomnij o mnie,  o miłości powiewie
I zwracaj się do mnie w każdej potrzebie
Dla ciebie to wszystko stworzyłem
Z wszechświatem i Nicością połączyłem
Teraz zasnę i śnić będę w kosmicznym łonie
O tym jak zasiadasz na naszym tronie
Lecz dziedzica musi być staranie
Trud i praca,  z kolan powstanie
Odczucie dumy,  prawdy i godności
Oraz kąpiel w morzu pełnym miłości
W tobie nadzieję swą pokładam
I wspólną przyszłość dla nas układam
Głoś braciom swoim o Prawdzie i Mocy
I że nie zostali sami bez pomocy
Światło schodzi i przestrzeń napełnia
Ostatnie strofy przepowiedni wypełnia
O chwale i sile, i dniu rozliczenia
To dzieje się dziś! Do zobaczenia!