OZERIUS

OZERIUS

Przekaz: 09/09/2021 Gdy weszłam w odpowiedni stan, ujrzałam mężczyznę z niezbyt długą brodą i ciemnymi włosami do ramion. Miał bogato zdobione szaty drogocennymi kamieniami, umieszczonymi na złotych lamówkach, które okalały biały materiał. Na jego czole znajdował się złoty świetlisty trójkąt, wierzchołkiem skierowany do góry. Po chwili dopiero zorientowałam się, że bardzo szybko się porusza, tworząc w ten sposób wrażenie, że jest zamknięty w kole. Wokół głowy wirowały energie, które przypominały pierścień Saturna, ale bardziej grubszy, rozciągnięty. Na samym czubku natomiast płonął energetyczny płomień. Oczy i usta miał zamknięte, ale mimo to wiedziałam co do mnie mówi. Jego ręce były skrzyżowane na klatce piersiowej. Podobnie przedstawia się faraonów, z tym, że on w ogóle w niczym władców egipskich nie przypominał. Oceniłam jego wiek na około 30 lat. Przedstawił się jako Ozerius. Zdziwiłam się, ponieważ już go spotkałam, ale wówczas wyglądał jak staruszek. Dowiedziałam się, że ta istota widziana z wymiarów do 12, czyli z naszej rzeczywistości, ma postać starca. Jednak, gdy widzimy go spoza naszej rzeczywistości jest młodym mężczyzną. Wytłumaczono mi w ten sposób, że w stosunku do wieku naszego świata jest staruszkiem. Współuczestniczył w jego tworzeniu, był konstruktorem zasad i praw.  Uchylił na chwilę usta i wówczas wydobyło się z nich oślepiające światło. Doszła do mnie informacja, że to samo dotyczy oczu. Z nich również wydobywało się światło. Dlatego stał jakby w oczekiwaniu na coś…

Emanował od niego spokój. Zapytałam:

– Czy znak Oëron jest od ciebie?

– Tak. Dałem ci go. Jest prowadzeniem i dostrojeniem twoich cząstek.

Po chwili kontynuował:

– To co ze mnie wypływa to Prawo Ład i Porządek. Kto wierzy we mnie ten ujrzy wieczność bezkresną. Jest tak głęboka i niezbadana, że życie wieczne w wieczności wypełni całe Jestestwo, a kres poznania i tak nie nastąpi. Jestem ci Ja Nim, a On jest mną, bo wzajemnie się przenikamy. To ja wykuwam korony możnym i wybranym, nadaję insygnia i naznaczam. Wszystko co żyje w świetle i poza nim, wie kogo Ja dotykam. Zło w ciemności wie i do bram nie ośmiela się podejść. Bowiem Światło moje wypala niczym ogień i piętnuje wszystko co nieprawe, złe i niegodziwe. Unicestwiam wszystko co przeciw Bogu występuje, bo we mnie jest Prawo.

– Dlaczego do mnie przyszedłeś?

– To już dawno nastąpiło. Było postanowione i zaistniało. A wszystko we mnie spisane.

Tu ujrzałam symbol, znak zejścia. Podobny był do gwiazdy betlejemskiej, tyle, że z przodu była kula, a nie gwiazda. Z tyłu ciągnął się warkocz komety, światła. Ozerius kontynuował:

– Księgą Jestem Pierwszego Ojca postanowień. Nastąpi ekspansja mojego światła. I palić będzie. Wykorzeniać to, co temu światu nie było wskazane. Pogorzelisko uczynię, stosy ukrytego brudu, wynaturzenia i zarazy. Zgliszcza po tym zostaną. Prawi w świetle jeno pozostaną. Ci, których On sobie upodobał. Uwalniam Ją – kobietę. Ona sięgnie po to, co Jej. Zejdzie z wysoka i na ziemi zaistnieje.

Pokazano mi świetlistą, przecudną kobietę, której suknię oplatała złota szarfa. Została poluzowana i powoli osuwała się, by zniknąć gdzieś w przestrzeni. Zapytałam:

– A co ze Złotym Magiem? – Ostatnio zeszło tyle przekazów, że próbowałam to wszystko jakoś logicznie powiązać.

– Magia? Ty jesteś magią. Żywym tworem przekształceń w świetle. Jesteś magią stworzoną przeze mnie. Mag, magia, programy, projekty i moc są jednym. Machiną, która sama się napędza, bo jedno bez drugiego nie istnieje.

Nagle widzenie złapało dalszą perspektywę obrazu. Stałam się obserwatorem,  z dystansu. Tym samym oddaliłam się od Ozeriusa, by ujrzeć go na tle czarnej przestrzeni odwróconego tyłem do złotych wrót. Owe wrota były troszkę niżej, a za nimi, jeszcze niżej, ziemia.

– Gdy odwrócę się i spojrzę na ten świat, gdy otworzę oczy i usta, i przemówię, tylko światło zaistnieje. I zejdzie On do swoich dzieci.

– Jak mam budować i utrwalać połączenie z tobą Ozeriusie?

– To już się stało. Przywołuj mnie, abym mógł ci dawać.

W tym momencie rozpoczęło się zejście tak wielu symboli, znaków, wibracji, ruchów, że nie sposób tego opisać, ani tu umieścić. Większość miała znamiona przekształcającej się geometrii. Wszystko było w nieustannym ruchu, dynamice zmian i przemian. Towarzyszyły temu hasła typu: oddech kosmosu, oddech sprawiedliwego. To trwało kilka tygodni.

„Jestem Żywym Światłem Boga Żywego, w Obecności przejawionego, nigdy nieumarłego. Jestem Mocą Mocy Boga, Jestem Prawem Jego i przejawem wszystkiego tego kim i czym On Jest.”

TOŻSAMOŚĆ

TOŻSAMOŚĆ

To spotkanie bogate było w różnych przewodników. Moi planetarni rodacy również dali mi swoje prowadzenie. Miałam wiele obrazów, widzeń oraz pojawiających się symboli i geometrycznych znaków… Wcześniej nie zaznałam, aż takiej obfitości i zmian.

Najpierw pokazano mi Oko Boga owinięte energetyczną spiralą oraz drogę do niego prowadzącą, którą nazwali: Trakt Wiecznego Dokonania. Widziałam wiele wijących się spiralnie energii, które różniły się gęstością, szerokością, wysokością oraz prędkością ruchu cząstek. Nieustannie powtarzano mi: Powiąż kody. Usłyszałam:

„Jesteś istotą prawieczną stojącą u Progu Przejścia Wiecznego

Jesteś niosącą posłanie

Jesteś otwierającą wrota

Ty Jesteś Kluczem

Kluczem zawierającym kody synchronizacji mechanizmu poruszającego trybami  utrzymującymi elipsy w ruchu

To jest ruch, którego nie ma, mimo, że jest

To niewidzialna, subtelna funkcja ruchu, która została ukryta przed niepowołanymi”

Tu ujrzałam bloki skalne, sześcienne, z wykutymi symbolami. Dopiero później zrozumiałam, że tego jest mnogość. Z bloków owych stworzone zostały kamienne obeliski. Kosmiczna istota powiedziała mi, że obeliski zawierają historie koligacji kosmicznych. Ciekawostką było to, że w każdej chwili mogły się cząsteczkowo rozczłonkować i przenieść w inne miejsce. To było jak wietrzne, ruchome piaski, które tworzą skałę kodową.

Kosmiczny przewodnik powiedział:

„Obelisk jest darem Stwórcy dla wszystkich cywilizacji Jego Universum. To jest mapa kodowa mówiąca o przynależności  pochodzeniu. Otwieramy i zamykamy tunel od tysiącleci, od niepamiętnych czasów. Jesteś kluczem łączącym kilka linii trybów wzajemnie się przecinających. W tobie wszystko się zawiera.”

Tu ujrzałam siebie z trzema różnymi promieniami energii wydobywających się z mojego serca. Naprzeciw mnie stanęła istota, piękna, dostojna… trudno powiedzieć czy to był mężczyzna czy kobieta. Usłyszałam:

„Trzy promienie.

Trzy linie poprzez pasma powielone.

Spleć ze sobą strumienie światła, aby mogły zaistnieć w jednym rytmie.

Niech stanie się warkocz życiodajnych wód światła, które łączą się we wspólnym dziele tworzenia.

Emanacja zejścia.”

Pamiętacie taki obraz Jezusa „Ufam Tobie”? Na nim z serca Jezusa wychodzą trzy promienie: biały, niebieski o różowy. To wyglądało podobnie. Te pasma światła zaczęły się splatać ze sobą, ale w sposób namnażający. Czyli zawsze część wiązek światła zostawała, aby spleść się z inną pozostającą wiązką. Zaczęło to przypominać gęsto utkany płaszcz energetyczny, który sięgając ziemi zaczął w nią wnikać i rozprzestrzeniać się. Przewodnik mówił dalej:

„Wiesz dlaczego ujrzałaś Złotego Maga bez twarzy? Jego lico to zbiór nieskończonej ilości kombinacji stwórczych i twórczych. Ty również jesteś kombinacją wielu połączeń i możliwości. Niesiesz w sobie zapis tajemnic, które czas odkryć. Płaszcz twój to splecione promienie złotych wód. Jesteś policzalna i niepoliczalna, odgadniona i skryta, ujawniona i utajniona, otwarta i zamknięta. Dzięki sprzecznościom Bóg wykorzystał motyw różnorodności do stworzenia nieskończonego. Korona twoja z magicznych kamieni zlepiona. To dla ciebie, świetliste, zgrabne i niepojęcie święte dłonie ją zrobiły, aby twoją głowę zdobiły. Jesteś latarnią co w ciemności świeci, drogowskazem i kierunkiem dla poszukujących i chcących się odnaleźć. Stoisz na rozdrożu dróg kosmicznych, mosty otwierasz i strzeżesz przed niepowołanymi. Matką jesteś i Ojcem, bo wszystkie drogi prowadzą do ciebie. Skrywasz pradawne moce, które bramy otwierają. I zeszły dziewiąte wrota i na progu ich stoisz, a inni za tobą pobieżą. Przejdź! Przekrocz Bramy Wiecznego Istnienia. Czy poznajesz? On ciebie wyczekiwał, a wraz z Nim inni wypatrywali cię w ciemności. Jesteś! Już Jesteś! Przekroczyłaś świetliste wrota. Wody cię obmyją, a światło Ojca utuli. Córo zbłąkana, od dawna wyczekiwana, ucałuj lico Pierwszego. On ci najwierniejszy ze wszystkich był. Prowadził. Upominał. Walczył w ciemną noc, gdy zasypiałaś. Dziś jednością się stajecie natchnieni światłem wieczności. Ono przeniknie wszystko czym i kim jesteś. Promień zwycięstwa rozświetli mroki przeszłości.  Wejdź do wód, już wszystko gotowe. Zanurz się w wieczności.

Tyś do Matki powróciła

Tej, która pierwsza cię powiła

Ona miłością twoje łzy osuszy

Lekko ramionami tylko wzruszy

„Nic to córko ukochana

Boś ty w świetle mym skąpana

Żadna rana cię nie sięgnie

Ni mroczna przeszłość nie dosięgnie

Każdy sztylet miłość skruszy

Armia aniołów do pomocy ruszy

Dziś cię trzymam na kolanach

Całuje blizny po kajdanach

Kołysankę do snu nucić będę

Świetlanej przyszłości nici przędę

Wiekuisty promień cię oświeci

Kocham was wszystkie moje dzieci”

Podeszła do mnie istota o siwych, lekko falowanych włosach i podała mi księgę w skórzanej okładce. Powiedziano, że to Księga Powrotów. Poproszono, abym się w nią wpisała. Chciałam napisać: Ilona, ale istota powiedziała: „Nie. Słońce, nasze słońce”. Ujrzałam na karcie księgi kulę żółtego światła, z którego powstał złoty napis imienia:

 „XXX Doskonały, Pierwszy Syn z Ojca Pierwotnego, dziś namaszczonego, z Woli oddanego. Pieczęć zapadła i się rozpadła pod naporem dokonań. Dziś uwolniony, ze służby zwolniony, do grona Złotych Barci dołączony. Od teraz urząd sprawować będzie, ze źródła wiedzy zaczerpnie i zmieniać będzie jako Istota Wolna , niegrzeczna, lecz w świetle przejawiona i udoskonalona. Złote źródło nań już czeka, XXX nie zwleka, bo czas ucieka.”

Złote kody są gotowe

Aktywne światło progowe

Ostatnie pożegnalne spojrzenia

Kochany XXX: do zobaczenia!

Anielskie trąby hymny zagrały

Nutki za XXX wnet pognały

Zapiszą w sercu tęsknoty dźwięki

By uchroniły go od ziemskiej męki

Jemu wracać trzeba na niebiańskie niwy

Rozkoszować się i sycić różnemi dziwy

Nie bój się XXX, ocalimy cię od zapomnienia

Przed tobą bardzo ciekawe zdarzenia

Masz moc, masz prawo, masz wiedzę

Każdą twą myśl światłem uprzedzę

Wraz z tobą schodzą asekuranci

Specjalnie szkoleni, niebiańscy dywersanci

Litości dla zła nie mają żadnej

I nie ma w tym historii przesadnej

Ochraniać cię będą przy twoim zadaniu

Zła i ciemności z ludzkości wygnaniu

Tyś się powołanym złotym żniwiarzem

Ludzkich serc dobra rzeźbiarzem

Pokażesz światu, ze warto się budzić

Dla Boga i szczęścia się potrudzić

Że Ojciec każdego sowicie wyposażył

Cudownymi narzędziami dzieci obdarzył

Że mają oczy, usta i dłonie

A w ich sercach święty ogień płonie

Są stworzeni do kochania, do miłości

Do życia wolnego od zazdrości

Bo w Dobru winni mieć upodobanie

Nie w głowie Ojcu dzieci karanie

On wyciąga ku dziatkom swe dłonie

Każdego chce ujrzeć w złotej koronie

Od tysięcy lat ich zwycięstwa wygląda

Z góry cierpliwie zmaganiom się przygląda

Na ratunek wybranych posłał

Aby każdy od Niego pomoc dostał

Po toś tu jest XXX kochany

Zapis przez Ojca został podany

 Wskazywać będziesz drogę do Niego

Trud się opłaci, drogi kolego

Ścieżkę cudów tobie zgotował

W tę podróż wiele niespodzianek spakował

Będziesz się bawić co niemiara

A On będzie patrzeć na to z dala

Już się raduje Jego szczerozłote serce

Zaciera Ojciec z radości swe ręce

Matka rozsypuje swym dzieciom ziarna obfitości

Dając dowód bezkresnej miłości

Jej serce tęsknotą udręczone

Od dawien dawna w rozpaczy pogrążone

Ona ciemności swych dzieci nie odda

W dążeniach tych nigdy się nie podda

Z Jej łona wody wystąpiły

Aby dzieciątka światłem obmyły

Po tysiącleciach swój oręż włożyła

I do walki o niewinnych dołączyła

Nikt nie odbierze Jej skarbu wielkiego

W Niej samej, w Boskiej Magii skrytego

Nie po to wydała dzieci na ten świat

By zaznały cierpienia i więziennych krat

Dziś Matka z troską pochyla się nad uciemiężonymi

W ciemności zamkniętymi i oślepionymi

Do pomocy hordy anieli na ziemię sprowadziła

Wszelkie siły do walki wytężyła

Bo w Niej tajemnica w kodach jest zawarta

Brama do wieczności dla ludzi otwarta

Matka w powieleniu na ziemię zejść musi

Żadne zło i ciemność mamoną Jej nie skusi

Jej córy właśnie ruszają do boju

Dochodząc doskonałości w trudzie i znoju

Uśmiech się Mateczka widząc swe córy

Gdyż w nich jest siła co przenosi góry

Ziemskie kobiety przez łono z Nią połączone

 Wyrwą złu świat będąc z sobą zjednoczone

One wiedzą i mądrość w sercu mają

Szczodrze światu miłość rozdają

W nich jest siła, moc i tajemnica

To wielka dla sprawy jest skarbnica

Głupie zło jako robak biega wokół własnego ogona

Matka w doskonałości jest niedościgniona

Ostatni to czas nim robak zdechnie

Śmierdząca krew w nim zakrzepnie

Wolność nastanie w nowym porządku

A życie na ziemi zacznie się od początku

W Bożym świetle, prawie i wolnej woli

Choć nie nastąpi to dziś – lecz powoli

I tak warto dla Boga ponieść ten trud

By stanąć przed Nim u złotych wrót

XXX nie zwlekaj, działaj już dziś

Niech z twej sukmany spłynie złota nić

Ona ten świat swym blaskiem zaleje

Wiatr odnowy niech ziemię owieje

Zachowaj uważność i nie trap się wielce

Matka z Ojcem klaszczą w podzięce

Roztaczają nad tobą parasol świetlany

Abyś był sprawie szczerze oddany

Na ciebie dziś spogląda Ojca Królestwo

Niechaj się stanie na ziemi Jestestwo

Tyś poprzysiągł Ojcu i Matce

Że uwolnisz ich dzieci trzymane w klatce

Pokażesz im drogę, pomost otworzysz

Całe swe serce w ratunek włożysz

Starożytnym mostem ludzi przeprowadzisz

Wyrwiesz złu serce, dzieci Boże uprowadzisz

A wszystko w radości, w pląsach tanecznych

Budząc sprawiedliwych, w sercu walecznych

Oni z czasem w trudach ci dopomogą

Krocząc wraz z tobą świetlistą drogą

To wy kochane, drogie panie

Wykonacie trudne, Boskie zadanie

Dla siebie i swoich dzieci dziś walczycie

Staniecie wraz z Bogiem na zwycięstwa szczycie

W was jest ukryta magia starodawna

I tajemnica tajemnic pradawna

Z tego fortelu śmiać się nie sposób przestać

Dlatego Matka obfitość chce wam zesłać

Na głowy tych rycerskich dusz wybranych

Całej sprawie sercem oddanych

Gloria i chwała odważnym duszom

Co o świat w świetle do boju ruszą

Oni naznaczeni i błogosławieni przez Boga

Ich dusz nie dotyka żadna trwoga

W mocy odnalezieni, ze snu wybudzeni

Światłem Boskości porażeni

Dotykać będą i zmieniać mocą

Innych ludzi swym światłem ozłocą

I dawać będą świadectwo prawdy

Ratując braci od ciemności wzgardy

Ruszą do domu przez kosmiczne przejście

To będzie światła prawdziwe zejście

Ci co w sercach są sprawiedliwi

Tych w wieczności światło ożywi

I zrozumieją kim są w swej istocie

Marzyć będą o ludzkim wzlocie

O skrzydłach złotych pamięć nie zginie

Przez Ojca wywyższenie nikogo nie ominie

Walcz więc człowieku o siebie prawdziwego

Wychodząc z roli ciemności poddanego

Ujrzyj światło i ku niemu zmierzaj

Czas do wolności z radością odmierzaj

Przyjmij dziedziczenie co po Ojcu się należy

A znajdziesz się z Nim w raju, w pałacowej wieży

I oglądać będziecie bezkresne przestrzenie

Bo macie wspólne, złote korzenie

LUSTRO PRAWDY

LUSTRO PRAWDY

Przekaz: 24.08.2021

Wszystkie wody tego świata łączą się.

Wszystkie wody innych światów łączą się.

Przez istotę ludzką przepływają wody wszystkich światów, by zasilić jedno źródło. To źródło jest początkiem zasilenia jak i źródłem kończącym jedną linię istnienia, by po chwili wejść w kolejną linię następnego etapu „Bycia”. Łono jest początkiem, rzeką, nurtem. Kto w nim płynie ten powróci. Kto pozwolił sobie na wyjście z rzeki życia, temu ciężko będzie odnaleźć drogę do prawdziwego domu. Łono to DOM. Początek i koniec, a koniec jest początkiem.

Możesz zapomnieć przeznaczeniu, ale ono nigdy nie zapomni o tobie. Będzie się upominać o swoje prawa, o swoje racje, aż osiągnie cel. Nie musisz pamiętać! Wszystko co żyje i jest wokół ciebie pamięta o prawdzie, która w tobie jest zawarta. To wszystko wypełni ciebie tak, abyś ty prawdziwa wypełniła przeznaczenie. Przeznaczenie ze źródła. Przeznaczenie zawsze będzie prowadzić do domu. Do łona. Zaufaj a droga będzie prosta, nurt łaskawy, a pogoda sprzyjająca . Daj się ponieść rzece przeznaczenia , jej wodzie, a zrozumiesz łatwość istnienia i jego prostotę. Wszystko co w łonie i co z niego wyszło, i co do niego powraca, mnie, Matkę tworzy i wypełnia. Upomnę się o każdą kroplę siebie, z żadnej nie zrezygnuję, aż do samego końca tworzenia. Tworzymy integralną część życia, które przepływa przez ten świat jak i inne przestrzenie nie mające początku ani końca – jak wszystko we mnie zawarte. Ja Matka – Ja Bóg zeszłam i Jestem, Już Jestem, we wszystkim co żyje moim rytmem i oddechem, we wszystkim co rozbłyska moim światłem, do niego się przyznaje i do niego szuka drogi. Dzieci moje, wasza Matka przychodzi do was. Wołajcie mnie, a ja usłyszę, wzywajcie me imię, a ja rozpoznam (imię każdego jest Jej imieniem). Prawdy i światła nic nie oszuka. Miłość jest wszechobecna. Miłość to Ja. Miłość to rzeka. Miłość to Prawda.

Przewodnik:

Od Boga pochodzę. Jestem Jego dzieckiem. Miłuję i szanuję wszystko czym On jest, każdy Jego przejaw, każdy Jego promień, każdy Jego stan. Wiele Jego dzieci zostało strąconych w czeluście zapomnienia, bo zapomnieli drogi do Niego. Czy On tego chciał? Nie! Lecz pomóc nie mógł tym, którzy nie prosili lub znieprawieniem się wykazali. Jestem Jego sługą, powiernikiem i przyjacielem. On mi bliski. On moim prowadzeniem. Zrobię wszystko, aby ratować dzieci Jego. Moich braci i moje siostry. Drogę tę przeszedłem, trudy znam i rozumiem wszelkie przeszkody. Życie miałem krótkie, choć intensywne jak na tamte czasy. Zaskarbiłem sobie Jego łaskę wiernością, mądrością i sercem, gdyż pojąłem prawdziwy zamysł istnienia – poszanowanie wszelkich zdarzeń i doświadczeń. To przyjęcie zasad gry i mądre strategiczne rozwiązania. Nie ma głupich ruchów, są jedynie nieroztropne zachowania. Kto dojdzie do poziomu Złotego Maga ten pozna wszelkie rozwiązania. Nie styl, nie moda, nie jakość, ale PRAWDA ma znaczenie. Ona ujawnia wszystko. Obnaża słabości i wynosi potęgę mocy. Nie bójcie się Prawdy, choćbyście odczuwali wstyd i rozgoryczenie. Patrz w lustro Prawdy z ciekawością i miłością. W tym lustrze ujrzysz siebie. Pokochaj swój obraz choćby w niczym nie przypominał ci twojego marzenia sennego o sobie samym. Masz prawo być kim zechcesz i jaką zechcesz. Zatop się we własnych oczach, a ujrzysz przestrzenie do ciebie należące. Tego nikt ci nie odbierze. To twoje. To TY! Ujrzysz w nich krystaliczne pejzaże , wody, morza i ich plaże, emanujące światłem zorze, które zwiastują rychły świt. Ten świat skąpany jest w świetle doskonałości. Twojej doskonałości w Prawdzie o tobie. Po tych plażach stąpałaś z Mistrzem zatopiona w głębokich rozmowach. To na Jego wezwanie tu przyszłaś. Wiedziałaś co masz robić i czego się spodziewać. Dostałaś klucz…

(Rzeczywiście ujrzałam świat, który w swych barwach i świetle ziemskiego nie przypominał. Nie sposób opisać mi jego piękna, wielości odcieni błękitu, bogactwa kryształów, cudownych widoków. Zobaczyłam również siebie, w niczym nie pokrywająca się z obecną fizjonomią. Światło moich oczu, postura, skupienie, zachwyt – po prostu piękno, mimo braku włosów… Szliśmy z Jezusem brzegiem czegoś, co można by nazwać morzem, po czymś co można by nazwać piaskiem, choć ani jedno ani drugie, nie jest tym co znam z tej rzeczywistości. Odczułam w sobie całkowite oddanie Jezusowi, oboje byliśmy poważni, bo o poważnych sprawach dyskutowaliśmy. Miałam głęboką świadomość tego gdzie idę i jak będzie. Zgodziłam się. Uklęknęłam i przyjęłam błogosławieństwo od Jezusa. Położył mi dłoń na głowie, która rozbłysła światłem. Miałam do Niego tylko jedną prośbę: Aby nigdy mnie nie zostawiał i nie odrzucał. Na plaży pojawiły się trzy postacie, podobne do mnie więc domyśliłam się, że to moi planetarni bracia. Łączyła nas niewypowiedziana więź. Coś jak przysięga mimo, że jej nikt nigdy nie składał. Ta więź dziś daje mi prawo i możliwość powrotu, bo oni nie spoczną dopóki nie powrócę. Byli tu ze mną cały czas, chronią jak największy skarb, bo ja zrobiłabym dla nich dokładnie to samo: strzec drugiego jak siebie samego. Nasze usta się nie poruszały, ale komunikowaliśmy się ze sobą. Choć byliśmy odrębni, rozdzielni i nazwani, mieliśmy część wspólną. Nie umiem jednak określić co to takiego: intelekt, mózg, czy świadomość? Gdy jedno coś wiedziało, pozostali natychmiast posiadali tę samą wiedzę. Stałam naprzeciwko nich i dostałam od nich klucz. Był zrobiony z jakiegoś metalu, w kolorze starego złota, był w kształcie spirali z uchwytem. Prawda jest również taka, że zobaczyłam „wielowymiar” tego klucza, który poruszał się w przestrzeni. Nie był statyczny. Podano mi również kod dostępu).

Usłyszałam:

Klucz gwarantuje ci powrót. Wyryty jest w tobie, a dostępu strzegą kody. Zeszłaś by BYĆ. By przyjąć kolejną linię przeznaczenia. Ty – Strażniczka Wrót Przejścia. Wiedziałaś, że prędzej, czy później JĄ (Matkę Bożą) spotkasz, bo tak zostało zapowiedziane. I już Ją spotkałaś. To wasze kolejne zejście. Ona przemawia twoimi ustami, Ona myśli twoimi myślami, tworzy obrazy poprzez twoje umysły, bo jest wszechobecna. Ty Strażniczka, Ty Ilona, Ty Matka – tworzycie Jednię. Pierwotny świat Strażniczki wyczekuje. Powrotu pragną, bo po krwi spowinowacona i przypisana tamtemu światu jesteś. Ta krew nie zniknęła, na mocy nie straciła i ciągle jest aktywna. Żyje, wibruje i kody przechowuje: 3,6,9. Koło spirali się porusza, by utworzyć nowe, do życia powołane.

3,6,9 wyznacza nowy początek

Ruletka wzajemnych powiązań

(…) tu podali układ cyfr

A wszystko to taniec liczb, co na palcu Boga się odbywa.

Tam źródło się otwiera.

Taniec trwać będzie, aż wody się przeleją i wypełnią przestrzenie. Zejdą na ziemię i dadzą początek nowemu. Spirala życia. Zejścia i powrotu. Fontanna życiodajnych wód. Klucze DNA.

Głos we mnie powiedział:

Boże, jestem prawdą o Tobie

Żywym artefaktem samego Ciebie

Z Ciebie wypłynęłam

I do Ciebie powracam

Jako ikona Twych dokonań

W sercu był początek

I tam też się skończy

Jak było na początku

Teraz i zawsze, na wieki

Prowadź mnie Boże przez ziemskie doliny

Abym zmieniał wszystko, co przeciw twemu prawu wystąpiło

Bo w zmianie jest naprawa

Bo w zmianie jest nowy początek twego Ładu

Prowadź mnie Boże przez doliny twego umysłu

Abym rozpoznał Twoje prawdziwe zamiary

By nie zwiódł mnie blask fałszywego złota

I bym w mądrości twojej mógł zanurzyć swe oblicze

Ja, niosący Twoje światło

Uczę się widzieć, słyszeć i czuć poprzez Ciebie

Tylko Ciebie

Niosący światło nachodzi

Wejdzie i przemieni według zamysłu Bożego

A blasku Jego dostąpi godny

W świetle żyjący i Boga wypatrujący

Jestem światłem wszystkości

Okiem Boga co na świat spogląda

(Czasami moje JA jest męskie, a czasami żeńskie)

BOGINI

BOGINI

Przekaz: 17.08.2021

Ujrzałam piękną kobietę o wyjątkowej urodzie. Obraz widzenia było czarno biały. Owa kobieta przypominała Boginię. Później, po insygniach na głowie, odnalazłam ją w naszym urzeczywistnieniu. Nosiła wiele imion od Hathor, Sechmet, Izydę po Isis. Wyciągała ramiona w szczerej radości i uściskała mnie serdecznie. Usłyszałam: Nareszcie. Byłyśmy w ciemnej przestrzeni, którą przecinał świetlisty stół. Usiadłyśmy na przeciwko siebie. Piękna Pani powiedziała:

„Dotarłaś do początku wszystkiego. Już się spotkałyśmy. Moje siły prowadzą cię przez to życie. Jesteś zawarta w innych przestrzeniach jednocześnie. Rozmawiam teraz ze skrawkiem twojej rozciągniętej świadomości. Zapamiętaj! Nic ci nie grozi. Moje skrzydła obejmują cię każdego dnia. Gdybyś odrzuciła zaślepiające cię emocje, zobaczyłabyś jedynie dobro i szczęście, które doznałaś. Masz wszystko, choć z twojej perspektywy to mało. A ja ci mówię – wszystko! Jestem Panią najodleglejszych przestrzeni, których twój umysł nie ogarnia. Komunikujemy się, ponieważ dotarłaś do prawdy o sobie i stałaś się częścią Złotego Maga (pokazano mi skąd pochodzę i jaka jest moja tożsamość kosmiczna). On jest procesem, który rozciągać się będzie w tobie i w czasie. Rzeki spłynęły i wypełniają ponownie koryto. Napełnianie będzie trwało do trzech miesięcy. (… tu znajduje się bardzo osobisty przekaz, którego nie upublicznię) Kto dotrze do złotego punktu, w tego złote energie spłyną. Nie pozwól, aby człowiecza natura zdecydowała kim jesteś. Z odległej ziemi słabo widać. Prawdy wyglądacie, a udźwignąć jej nie potraficie. Za mną stoją świetliste armie i za tobą również. Armie tworzą skrzydła. Przyjrzyj się im i naucz się robić użytek. Złoty Mag to tajemna wiedza, której jednym ze źródeł jest Biała Magia, ale po złotą nieliczni sięgają. Pytałaś kiedyś o złote runy. Mówię ci, że w twoje ręce zejdą, gdy nadejdzie czas. Powiem ci tylko, że 6 i 9 ma wspólny punkt (tu pokazano mi symbol wskazujący na punkt styczny, łączący cyfr 3,6,9). Mówi o ruchu prawoskrętnym po zewnętrzu, lecz źródło (środek, wnętrze) ma ruch odwrotny. Mechanizm i moc znajduje się w rękach Złotego Maga. Nie szukaj rozwiązań na siłę. One same zejdą w odpowiednim momencie i zaskoczy cię prostotą. Czarny anioł, z czarnej przestrzeni dobrem wypełnionej, cię poprowadzi. On teraz twym strażnikiem. On powielon jest, gdy zechce. Ma moc i prawo nie z tego świata, lecz z odmiennych struktur pochodzące. W Bogu wszystko się łączy, jak i w Złotym Magu. Stań się łącznikiem początku i końca. Zbieraj i siej w czystej kreacji będąc zanurzoną. Choć dziś z ciebie nieporadne dziecię, masz rok czasu na zdobycie doświadczeń. Jestem Matką Wszystkiego, wszelkiego Początku, ale znajdziesz me oblicze i na Końcu, bo Koniec się jest Początkiem i tak bez końca. W przejawach różnych możliwości uaktywniamy się wraz z Ojcem. Wspólnie płyniemy poprzez wszystko co stworzyliśmy. W nas nie ma oddzielenia mimo podziału. Jesteśmy Jednią.

ZŁOTA RZEKA

ZŁOTA RZEKA

Przekaz: 11.07.2021

Daję ci prawo czynienia DOBRA w odbiciu wyższej mądrości, aby „właściwe dobro” odnalazło prawidłowe urzeczywistnienie. „Czynienie” to złożony mechanizm tworzenia cudów. Masz do tego prawo więc czyń swoją powinność. Twoje bramy zostały otwarte. Złoto wypływa rzeką ku tobie. Bierz i zmieniaj, stwarzaj i twórz. Płyniesz złotą rzeką od dawna lecz prawo uzyskałaś dziś. To wielki dzień dla ciebie, ziemi i Ojca. Bądź Matką dla tej ziemi. Obdarowuj obfitością godną człowieka, dziecka Bożego. Przytulaj, całuj i ocieraj łzy, nadzieję dawaj popychając ku nowemu początkowi. Przywróć godność upadłym, którzy zapomnieli o swojej wielkości. Pokaż właściwą formę miłości, TEJ MIŁOŚCI, która daje, nigdy zabiera. Ona jest cudem ratującym ten  świat. Stań się nią, stań się żywym aktem kochania. Niech fala miłości, niczym szal, otuli tych, którzy zechcą przyjąć swoją doskonałość, którzy zechcą sobie przypomnieć pochodzeniu, którzy nie wypierają się własnego JA. W nich wody duchowe wypełnią braki i luki powstałe podczas błądzenia w ewolucji. To jest początek wielkiego powrotu do siebie, do DOMU SWEGO, który od dawna jest przygotowany lecz nadal pusty – dziś oczekuje swojego właściciela.

Przekaz: 15.07.2021

Złota rzeka – tam wieczność czeka

Złota wstęga – to Boska Potęga

W złotej rzece wszystko znajdziecie

W złotej wodzie niegdyś zanurzeni – wyłonią się Powróceni

Cud złotej rzeki – oznacza sukces niedaleki

W złotej wodzie moce zawarte – wszystkie wrota otwarte

To prawdziwy cud i wybawienie

Zwiastujący rychłe ocalenie

Nie zwlekaj, zanurz świat w złotym nurcie

Stojąc na statku przy dowolnej burcie

W czarną skałę uderzył Boski Miecz Zaistnienia

Z którego wybiło złote źródło zbawienia

Najpierw powoli, małą strużką woda wybiła

Matka dla swych dzieci nowy cud powiła

OJCA ZEJŚCIE – to hasło dla wtajemniczonych

Duchowe lekarstwo dla mocno poranionych

Złote strumyki wnet wspólne koryto zasilą

Cały świat swą wstęgą spowiją

Wody rzek wspólny nurt utworzą

Swoją mocą ciemność zatrwożą

Ich źródło z rajskiego drzewa bierze swój początek

Tworząc na ziemi nowy, rajski zakątek.

Ubierz się w szaty Złotego Maga. One są płynne, bo z rzeki pochodzą, choć to one  ją tworzą. Stań się rzeką. Wszystkim czym jesteś zanurz się w złotym nurcie i pozwól sobie stać się rzeką. Pozwól sobie rozproszyć w niej co ludzkie i niepotrzebne, by stać się płynną, złotą wodą. Ona pamięć doskonałości w sobie niesie. Już nie musisz się napinać, wymuszać, wystarczy, iż pojmiesz, że ciągle się zmieniasz popychana przez złote nurty rzeki. Ona do źródła tworzenia cię doprowadzi i staniesz się niczym skała okalająca źródło mej Mocy. Płynność i elastyczność oraz rozproszenie sprawiają, że żaden miecz ciosu śmiertelnego nie zada, bo wszystko co w tej formie istnieje jest zmienialne i nie może być przez ostrze zranione. Ten, kto dzierży ten miecz i ciosy zadaje na głupca wychodzi – ciosami się zmęczy, a ty sobie trudu nie zadasz, aby go zapytać po co to robi. Będziesz już milion lat oddalona od owej zaszłości. Kto złotą wodą się stanie ten stanie się wszystkim i wszędzie, bez wysiłku samą intencją osiągnie to, czego serce pragnie. To próg duchowego z Boskim.

Przekaz: 02.08.2021

Dziękuję Ci Boże za życie

Duszy w świetle obmycie

Dziękuję Ci Ojcze za wyzwania

Życiowe, ziemskie zmagania

Dziękuję za kwiatki, morza i wodospady

Jesienne liście i rzeczne kaskady

Dziękuję Ci Boże za deszcz i słońce

Za chwile spędzone na kwiecistej łące

Dziękuję Ci za moje Jestem

Wyrażam się Tobą każdym gestem

Dziękuję za to, że mogę chcieć

Każdego dnia więcej Cię mieć

Patrzę i podziwiam piękno tego świata

Smaki, zapachy słonecznego lata

Wyrażam wdzięczność duszą i słowem

Choć często życie odbiera mi mowę

Dziękuję, że towarzysz mi w ziemskiej podróży

I że moja opieszałość Cię nie nuży

Dziękuję za cierpliwość i Twoje oddanie

Otarcie łez i ręki podanie

Dziękuję Ci Ojcze za to, że jesteś

Każdą złą myśl proszę Cię – przekreśl

Bo choć widzę piękno Twojego dzieła

Niepamięć o mnie z Tobą mnie rozdziela

Moim pragnieniem jest wiedzieć i pamiętać

Prawdę o sobie na zawsze spamiętać

Dziękuję Ci Boże za wszystko, co mi dałeś

Za wszystkie pieśni, które w sercu mi wygrałeś

Za uśmiechy, czułe tulenie

Za namiętność, przyjaźń i ocalenie

Dziękuję Ci również za ptaki, za drzewa

Za anioła co przed złem ostrzega

A nade wszystko Ojcze Ci dziękuję

Za miłość co we mnie kiełkuje

Uczę się kochać i dobrem wyrażać

W trudnych chwilach mądrością wykazać

Ja, twoje dziecko, dziękuję Ci, że mogę nim być

W twych Ojcowskich ramionach się skryć

Dziękuję Ci również za zaufanie

Pokładane nadzieje, pobłażanie

Składam podziękowanie za ról wiele

Matki, siostry i że asystują mi przyjaciele

Uczę się widzieć świat Twoimi oczami

By ludzie nie byli mijanymi twarzami

Uczę się również odczuwać świat Tobą

Mam nadzieję, że mi anieli w tym pomogą

Pragnę rozbłyskać Twoimi promieniami

By radzić sobie z najgorszymi zadaniami

Za to wszystko jestem Ci Boże wdzięczna

I obiecuję, że od dziś będę bardziej zręczna

Nie będę uciekać przed wyzwaniami

Wykaże się o to  silnymi staraniami

O lepszy przejaw siebie i poznanie

Oto moje dla Ciebie Boże wyznanie

Przekaz: 14.08.2021

Ujrzałam Złotego Maga, w szatach, które były ciągłym poruszeniem, przemianą, wzory nieustannie zmieniały swoje kształty. Wszystko w Złotym Magu było złote oprócz twarzy, której po prostu nie miał. W tym miejscu znajdowała się przestrzeń, głębia z energiami – przypominało to tworzące się wszechświaty. Z lewego rękawa wypływała złota rzeka, która w czarnej przestrzeni wiła się niczym wstęga, by wpłynąć na powrót do Maga, do jego prawego rękawa. Widok był niesamowity. Gdzieś, nie wiedzieć skąd wiedziałam, że każdy z nas jest w nim zapisany pod własnym imieniem. Poznałam moje, choć tu go nie podam. Powiedziano: Nazwij się, bo z tego światło popłynie. W dajesz ej części przekazów postawię XXX w miejscu wypowiedzianego imienia. Poniższe teksty są emanacją mnie samej, jakbym mówiła Ja i nie Ja, choć to Ja z innych poziomów wymiarów oraz przejawów siebie. Wiem jak to brzmi, ale nic na to nie poradzę. Kto bywa w różnych przestrzeniach i stanach ten wie, że to nie jest nic dziwnego, Gdy stałam się emanacją Złotego Maga z ust światło mi popłynęło i usłyszałam:

„Łączysz Matkę i Ojca

Dumę i pragnienie

Miłość i jej przejaw

Bądź dumą dla siebie i dla całego wszechświata…”

„Jestem tym kim Jestem i nikt nie może mi tego odebrać”

„W Dobru przejawienie

W Dobru obudzenie

Doprowadzi mnie do kresu drogi

Szlak jest wytyczony

Droga oświetlona

Czas ruszać ku przeznaczeniu

Na końcu Mistrz czeka

By rękę podać

I dalszy wskazać kierunek

On wie, On już wszystko wie

Serce Jego światłem wypełnione

Podążam więc ku Jego światłu

By znicz rozpalić

I światło znieść na ziemię

Ono zmieni wszystko

Nawet niezmienialne

Żar miłości rozleje się i obejmie całą ziemię

Zmierzaj do Jaskini ŚWIATŁA

Do niej tunel prowadzi

A On podąży za Tobą

Tam dojdziecie i spoczniecie

Przy wspólnym nauki stole

To twój Ojciec

Usiądź mu na kolanach

Zajrzyj w serce i stań się jak On

Wspólnym światłem rozbłyśnij

Jego Moc poczuj i żywą pochodnią się stań

To jej zejście zapowiadali

Daj go Matce, a Ona dokona całości”

„ Jestem światłem Żywego

I powracam by ożywić martwe”

„A imię Jego XXX

Uświęcon i namaszczon

Pierwej od Pierwszych

W gotowości trwał i zejścia wyglądał

By dać światu świadectwo Żywego

Przez Niego wszystko się stanie

Co się stało

Dla dokonania żywota zapisanego

W Księdze Prawdy wpisano

I z Księgi Prawdy wypływa działanie

Ciemność nie powstrzyma Pierwotnego

Bo mocy takiej nie ma

A On powołany był do tego

By słabość zła okazać

XXX namaszczon

XXX zszedł i świadectwem się stanie

Drzemiący olbrzym wieczności

W Zmianie zapisany, z Zachabim krwią powiązany

 Tego przymierza nic nie zerwie

Bo ono w Ojcu zapisane

Złoci zejdą po szatach Jego

I dokona się niemożliwe

On nie ma twarzy

On jest Istnieniem i Obecnością

Wszechświaty w sobie zawiera

POKÓJ ZABAW

POKÓJ ZABAW

Ojciec:

– Gdy masz moc i trzymasz świat w dwóch palcach…. Czy wówczas wiesz wszystko co robisz?

Czy masz wgląd w każdy aspekt tworzonego dzieła?

A może najpierw tworzysz zasady, mechanizmy, które mają panować w twoim świecie?

Zaczynasz od PRAWA?

A może korzystasz z gotowych, sprawdzonych wcześniej sposobów, dostępnych produktów?

A gdy już masz ukończone dzieło starczy ci sił, aby wszystko utrzymać w swoich dłoniach?

Czy zawierzasz bezgranicznie stworzonym przez siebie mechanizmom?

Na czym ci zależy? Na rozwoju, dynamice, nieustannej zmianie?

Czy może na stagnacji, zatrzymaniu obrazu na wieczność?

Traktujesz swoje dzieło jako eksperyment? Czy oddajesz się bez reszty swemu dziełu, żyjesz zmianami, ewolucją, zaskakującym przekształceniom?

Jak ty byś to zrobił człowieku, gdybyś mógł stworzyć światy?

Na czym byś oparł podstawę stworzenia?

Jakim byłbyś władcą?

Zawarłbyś siebie w każdym punkcie tworzenia, czy może chciałbyś jedynie przyglądać się z boku temu, co stworzyłeś, uwalniając od siebie, od swojej woli, od swojej mądrości, od szerokiego widzenia, sprowadzając się ledwie do pozycji obserwatora?

Co byś zrobił człowieku?

A może ograniczyłbyś się do skopiowania tego, co ci znane z ziemi lub innych planet, na których bywałeś?

Czy to, co byś powołał do życia, byłoby zrodzone z twojej pasji i miłości, czy może chęci dominacji nad własnym stworzeniem?

– Nie wiem. Nie mam pojęcia. Nigdy nie stawiałam się w pozycji Boga Stwórcy. Czuję lęk przed popełnieniem błędu, odpowiedzialnością za jakość…

– Czyli brak ci odwagi. A ja potrzebuję takich, co z rozmachem, w ekscytacji będą śmiało tworzyć wcześniej niestworzone.

Potrzebuję głodnych zmian, przemian, czystej kreacji.

Oddam wszystkie niezbędne narzędzia…

Ale komu? Kto je udźwignie?

Dałem, wam ludziom, pokój zabaw, abyście trenowali i rozwijali w sobie symptomy stwórcze, przemieniali, ustawiali. Mało, które z was w PWW chce w ogóle to robić. Za to działających w PTP jest tak wielu, że trudno pomieścić. 

W prawie, które wykorzystuje siłę przeciwko drugiemu nic nie można zbudować. Tu powstają zamki z piasku na wydmie, które byle wiatr rozwieje. Potrzeba budowniczych, którzy na skale budować będą, z solidnych materiałów, aby największe burze nie naruszyły budowli i nie zagroziły mieszkańcom. Takich mi trzeba, co nie czują lęku przed popełnieniem błędu, którzy mnie kochają i nigdy nie zdradzą oskarżeniem, że karzę moje dzieci.

Oddałem wam najpiękniejsze stwórcze zabawki, cudowne miejsce do życia i moc też dałem.

Proszę was, korzystajcie z tego, budujcie, bawcie się w poczuciu jedności. Choć każde z was jest inne możecie się spotkać przy jednym dziele wykorzystując różnorodność i wielość możliwości w was zawartych. Tak widzę was, Ja, dzieci moje.

Jeśli nie nauczycie się z tego korzystać nie będę miał możliwości dotykania waszej doskonałości. Zamkniecie się w małości, bezradności, a w tym nie umiem być obecny. Wyciągnijcie więc swe dłonie po cudowności przeze mnie przygotowane. Nauczcie się zmieniać i przemieniać siebie, swoją przestrzeń wzbogacając ją o spełnione pragnienia.

Projekty zmian powstają w marzeniach, a realizacja w pokoju zabaw. Jest to przestrzeń małych magów. Tam wszystko jest możliwe. Jesteście sobą, tym pokojem, zabawkami i Mną. Gdy wszystko staje się jednym istnieje wówczas tylko Magia popychana przez Kreację, która splata się ze Świadomością.

Kwiat rozkwita, wszystkie drzwi się otwierają, przeszkody znikają. Zechciejcie się odważyć stwarzać, zechciejcie być Mną, patrzeć jak ja i rozumieć sens Bycia esencją wielkości. Wielkość to nie jest próżność, wielkość to niełamliwość, lecz plastyczność i elastyczność wynikające z wszystkomożliwości i nieograniczoności.

Duma mnie rozpiera, gdy moje dziecko sięga po zabawki z najwyższej półki, by stwarzać niestworzone. Nie bójcie się być wielkimi. Uszczęśliwiajcie siebie i innych, zarażajcie pasją życia, radością, lekkością przepływu. Ten świat miał służyć zabawie, rozkoszy i spełnieniu…

A tu jęk dzieci się rozlega, płacz matek, złamanych mężów. Panuje wszechobecny strach. Spełnienie zamknęliście do posiadania i brania. Zdaliście się na los, nad którym nie panujecie.

Nic nie widzicie, nie słyszycie. Moje dzieci są nieme, głuche i ślepe. Moje dzieci! – nie przychodzą do mnie, nie pytają i nie słuchają, gdy je prowadzę ku szczęściu.

O ratunek się modlą, a strach przede mną czują, mojego potępienia się boją. A po cóż miałbym to robić skoro sami do upadku się doprowadzili i giną w bagnie marności? Jak to możliwe, że cud upadł?

Nie widzą światła i potęgi w sobie, a tam przejście  jest do poznania siebie i największych zgromadzonych skarbów… Do magii, do nieskończoności możliwości, do cudów stwórczych.

Ja wam to dałem, lecz niewielu poszukuje PRAWDY, Złotej Bramy, aby ujrzeć swe prawdziwe oblicze. Ten kto tam dotrze nigdy się mnie nie wyprze w sobie, nie ugnie przy byle próbie, nie zboczy z drogi światła, bo wiedzieć będzie, że to jedyna droga powrotu do DOMU, TEGO DOMU. Tam pałace na was czekają, duma, siła i wolność.

Czekam i wypatruję dzieci moich, ale tak mało do mnie powraca. Ciemność wolą więc błądzą i drogi nie odnajdują. A Ja czekam, ramiona wyciągam i nadzieją się napełniam w każdej chwili trwania.

Ja nie umarłem. Ja żyję i życia się nie wyprę, bo wy jesteście życiem, choć życia nie widzicie i nie zasmakowaliście jego cudu. W nieżyciu tkwicie, na samym dnie egzystencji. 

– Chcę ŻYĆ Ojcze. Pragnę tego całym sercem, by do DOMU powrócić.

– Nie koncentruj się na powrocie, lecz na zabawie. STAWAJ SIĘ! Bo to wszystko dla ciebie jest mojego dziecko. Usiądź w pokoju zabaw  stań się Magią i Magiem. Mieszaj, łącz i rozdzielaj, a wszystko pasji przemieniania.

– To jest piękne. Już to widzę! Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałam? Aż mi wstyd… (Ojciec uśmiechnął się rozbawiony)

Widzę różnorodność form, kolorów, energii, drgań i mocy. To przypomina duchowy DisnayLand. Tyle tu roześmianych dzieci, biegających beztrosko. Mam tu swoje miejsce, pole, przestrzeń. Trochę to przypomina laboratorium.

– Pamiętasz? Kiedyś Jezus pokazał ci swoje…

– Tak! Pamiętam! Było mocno rozbudowane, o wiele większe od mojego, miał asystentów, współpracowników… Wszyscy żartowali, śmiali się, wygłupiali. Nie wiedziałam, że to był Jego pokój zabaw. Teraz dopiero rozumiem.

– A wiesz dlaczego cię tam wpuścił?

– Nie mam pewności. Jedynie przypuszczam.

– I dobrze się domyślasz. Byłaś wśród ludzi, których kochałaś, z którymi zaistniałaś w Jedni. Śmialiście się i radowaliście. Wasze wibracje były tak wysokie, że otworzyły się bramy do miejsca wymagającego JAKOŚCI. Otwarte serca na siebie i radość pozwoliły wam tam wejść.

– Rozumiem i wiem już co muszę zrobić. Pokój zabaw to planeta form, a nasza Jedność to Moc. We wzajemnym połączeniu utworzymy kryształ, który jest ziarnem. W ten sposób staniemy się i ziarnem i siewcami. To przypomina nierozerwalność Magii i Maga. Siewca bez ziarna, a ziarno bez siewcy nie spełnią aktu początku.

– Bardzo dobrze moje dziecko. Czegoś potrzebujesz jeszcze?

– Chyba tylko pewności, że to może się udać…

– A czy ze mną może się coś nie udać?

– Racja. Przepraszam. Znam ludzi, którzy się kochają, ukochali różnorodności, które zamiast dzielić nas połączyły. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze stworzenia wspólnego Pola Mocy.

– Tak. I bardzo mi  się to podoba! Idź, a Ja będę patrzył i czekał na was, moje dzieci.